Prezentowany dziś A’Bunadh był butelkowany w 1998 roku i pochodzi z jednego z pierwszych pięciu batchy bez oznaczenia partii. Dopiero od roku 1999 zaczęto wydawać edycje z numeracją, rozpoczynając od numeru 6. Nawiązując do swojej nazwy, whisky rzeczywiście jest taka jak kiedyś, butelkowana w mocy beczki, bez filtracji na zimno i oczywiście w swoim naturalnym, mahoniowym/ciemno bursztynowym kolorze. Leżakuje tylko w beczkach po Oloroso Sherry i wydawana jest bez deklaracji wieku. Plotki głoszą, że w jej skład wchodzą destylaty w wieku od 5 do aż 25 lat, ale nie zostało to nigdy potwierdzone przez przedstawicieli Aberlour.

Obecnie Aberlour A’Bunadh batch 1 (myślę, że spokojnie można przyjąć taką nomenklaturę) dostępny jest jedynie na aukcjach w cenach od 120 do 150 EUR. Natomiast na sklepowych półkach pojawił się właśnie batch 50, którego cena oscyluje w granicach 260-270 zł.

Jaka zatem jest ta pierwsza wersja Aberlour A’Bunadh? Zapraszam do mojej subiektywnej oceny poniżej.

Zapach: wiele słodkich aromatów, wyczuwalny karmel, wanilia, cynamon i ostra papryka skąpane w słodkim ponczu z hiszpańskich mandarynek.

Smak: początek to delikatna słodycz, po której ujawniają się pikantne przyprawy oraz oleistość. Na drugim planie wyłania się gorąca czekolada z domieszką laski wanilii.

Finisz: średnio długi, odrobina pikanterii, niestety w pewnym momencie urywa się niczym hejnał z wieży Mariackiej pozostawiając posmak kwaśnych rodzynek.

Beczka: Oloroso Sherry – kupaż młodszych i starszych destylatów z beczek typu first fill oraz tych napełnianych kolejny raz